ELVIS CENTRUM

International Centre Of Elvis Presley

  • Nie jesteś zalogowany.

#1 2012-05-18 08:55:21

Max
panna
Zarejestrowany: 2008-12-16
Posty: 13592

Elvis Presley, posłaniec Apokalipsy

http://m.onet.pl/_m/6f67c06b4edb0aff663c9807187594e4,48,1.jpg

Jego muzyka podbiła cały świat. Duchowni wypowiedzieli mu wojnę, choć swoją karierę rozpoczął w kościele. Zarzucano mu herezję, wyuzdanie i podżeganie do buntu. Jedno z jego marzeń miało spełnić się po śmierci.

Elvis Presley to jeden z najbardziej popularnych muzyków w historii. Mało kto wie, że początki jego ogromnej kariery są związane z religią. Presley wychowywał się w rodzinie zielonoświątkowców, dzięki czemu zapoznał się z muzyką gospel. To był punkt wyjścia, który skłonił go do sięgnięcia po gitarę. W ten sposób w latach 50. powstała nowa muzyka zwana rock and rollem, która szturmem wdarła się do serc młodych ludzi i na czołówki list przebojów

Religia, która legła u źródeł niezwykłej kariery Presleya, paradoksalnie posłużyła jednak do późniejszych ataków ze strony konserwatywnej części amerykańskiego społeczeństwa, reprezentowanej przez duchownych. Zarzucali oni młodemu Elvisowi wyuzdanie i deprawowanie młodzieży. Ten religijny paradoks zaciążył na jego późniejszym życiu i skłonił go do szerszych duchowych poszukiwań. "Król", oskarżany później o rozmaite herezje, pozostał jednak wyznawcą Dobrej Nowiny, która streszczała się w jednym słowie; tym słowem była dla niego Miłość.

Biedak z Południa rusza na podbój świata

Presley urodził się w 1935 roku w Tupelo w stanie Mississippi, a następnie przeniósł się do Memphis w Tennessee. To właśnie tam, w 1954 roku, rozpoczęła się jego droga na szczyt sławy. Dzięki nagraniom w studio Sun Records, należącym do Sama Philipsa, Presley wypracował swój oryginalny muzyczny styl będący połączeniem muzyki country i rythm and bluesa, czerpiącym obficie z muzyki Afroamerykanów.

Jego pierwszy singiel "Heartbreak Hotel" stał się megahitem w 1956 roku, a sam Elvis stał się czołową postacią fali, która spopularyzowała nowe brzmienie. Z czasem nadano mu przydomek "Króla Rock and Rolla", choć nadal wykonywał piosenki w stylu gospel czy bluesa. Przed swoją tragiczną śmiercią w 1977 roku, Presley został uhonorowany trzema nagrodami Grammy; do dziś na całym świecie sprzedano miliard jego płyt.

Elvis dorastał w religijnej rodzinie. Jego rodzice, Vernon i Gladys, uczęszczali na mszę św. do Zgromadzenia Boga w Tupelo, a następnie w Memphis. Przyszły gwiazdor miłość do muzyki przejawiał od najmłodszych lat, biegając po kościele przy dźwiękach muzyki kościelnejl. Później twierdził, że rock and roll był w olbrzymiej części muzyką gospel lub muzyką gospel połączoną z rythm and bluesem.

Ulubioną wykonawczynią Elvisa była Mahalia Jackson. Przez całe życie śpiewanie czy słuchanie muzyki gospel łączyło się u niego z głębokim poczuciem spokoju – jakby przebywania w niebie (…). To był jego sposób na przeżywanie Boga, jego sposób odczuwania Bożej miłości – wspominał po latach brat Elvisa, Rick Stanley.

Ataki duchownych w takt dźwięków Miłości

Elvis, wraz z rodzicami, śpiewał pieśni gospel podczas nabożeństw. Rodzina chodziła do kościoła zawsze, gdy drzwi były otwarte. – Gdy miałem cztery, pięć lat, z niecierpliwością oczekiwałem niedzieli, gdy wszyscy szliśmy do kościoła. Było to jedyne wyszkolenie w dziedzinie śpiewu, jaki otrzymałem – wspominał później "Król".

W młodości przyszły gwiazdor słuchał także duchownych, takich jak Gains Mansell i Frank Smith, którzy przerywali swoje kazania, by, przy akompaniamencie gitary śpiewać wiernym o łasce Pana. Choć muzyka gospel wyrastała z psalmów śpiewanych przez Afroamerykanów, to była jednak przede wszystkim sztuką dla ubogiej warstwy społecznej, z której wywodził się także sam Presley. Gdy w wieku dziewięciu lat otrzymał swoją pierwszą gitarę, był już gotowy na podbój świata – a wszystko dzięki muzyce, z którą zapoznał się w kościele. Kilka lat później, Elvis zaczął jednak stopniowo oddalać się od wiary.

W połowie lat 50., gdy Presley był już gwiazdą, pastorzy często potępiali jego zmysłową muzykę, sugestywny taniec na scenie i uwodzicielski image. Wraz z rodzicami niepokornych nastolatków zakochanych w rock and rollu ostrzegali przed rzekomym złym wpływem muzyka na młode pokolenie Amerykanów. Co ciekawe, Presley u progu swojej wielkiej kariery, ubiegał się o miejsce w zespołach wykonujących muzykę gospel takich jak Blackwood Brothers and the Statesmen. Wtedy plany te skończyły się wprawdzie fiaskiem, ale Elvis wystąpił kilka razy z tymi grupami, gdy sam stał się już sławny.


http://i17.photobucket.com/albums/b82/Charmed31/Elvis%20Presley/tcb_elvis_gif.gif

Offline

 

#2 2012-05-18 08:56:45

Max
panna
Zarejestrowany: 2008-12-16
Posty: 13592

Re: Elvis Presley, posłaniec Apokalipsy

Syn Marnotrawny, który stał się błogosławieństwem

Elvis podkreślał w późniejszych latach swojego życia, że ufa Jezusowi i uważa go za Zbawcę, ale pastorzy nie uznawali jego wiary za wystarczającą do osiągnięcia zbawienia. Presley uwielbiał muzykę gospel, ale, jak mówił, nie lubił wygłaszanych przez duchownych kazań. Później niektórzy ludzie Kościoła zaczęli mu zresztą zarzucać, że z muzyki, którą uwielbiał, uczynił produkt marketingowy, który miał się po prostu dobrze sprzedawać.

Według jednego z biografów, Elvis pod koniec lat 50., podczas rozmowy z jednym z pastorów w Memphis, powiedział: "Jestem najbardziej żałosnym człowiekiem, jakiego znam. Mam pieniądze i miliony fanów, ale nie postępuję tak, jak tego nauczałeś i czynię to, czego ty w swoich naukach zabraniałeś wiernym".

Był katalizatorem rewolucji kulturowej, która zdefiniowała nie tylko nowy muzyczny styl, ale uczyniła z niego przejaw buntu młodego pokolenia zmęczonego tradycyjnymi wartościami. – Elvis był błogosławieństwem. Otworzył drzwi dla czarnej muzyki – wspominał po latach legendarny Little Richard. – Tak, to właśnie on przełamał lody – zgadzał się inny muzyk, Al Green.

Presley mówił później, że do świata muzycznego trafił, bo miał szczęście – w chwili, gdy nie dominował w nim żaden wyraźny trend. Świat muzyki wolał po prostu coś innego; a to "coś" stworzył właśnie Presley. Trudno dziwić się więc słowom Johna Lennona, który powiedział: "Przed Elvisem, nie było niczego".

Trzy lata dramatycznych wizji

Presley nie wierzył w Biblię w sensie tradycjonalistycznym. Zamiast tego skonstruował własną religię, na którą składały się elementy hinduizmu, judaizmu, numerologii, teozofii i chrześcijaństwa. Według biografów, Presley przerobił część dogmatów na swoje potrzeby i twierdził np., że Chrystus sypiał z kobietami, które za nim podążały. W latach70. Elvis często czytywał Biblię, dokonując własnej interpretacji zawartych w niej nauk – na własne potrzeby.

"Król" w podróże zabierał ze sobą 200 książek, które można zakwalifikować jako literaturę New Age, ale cały czas czytał także Biblię. Jego ulubionym cytatem z Pisma Świętego był 13. rozdział 1 Listu do Koryntian, znany jako "rozdział miłości", który brzmi: "Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja i miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość". Jeśli chodzi o ulubione księgi z Biblii, to była to… Księga Apokalipsy.

Presley wierzył, że Bóg jest wewnętrznym głosem i w pewnym sensie każdy człowiek jest Bogiem. Za duchowymi nie przepadał, traktował ich jako ludzi, którzy osądzają innych. W latach 60. Elvis otwarł się na wszystko, co nadprzyrodzone – z powodu "biblijnego analfabetyzmu". W latach 1964-1967 miał całą serię dramatycznych wizji, słyszał różne głosy, z których część była dla niego głosem samego Chrystusa. Pomimo dość oryginalnych poszukiwań wierzył jednak cały czas w istnienie Trójcy Świętej, w moc modlitwy, piekło i niebo, obietnicę zbawienia w Jezusie.

Religia Miłości od "posłańca Apokalipsy”

Ataki ze strony duchownych można uznać za pewne zaskoczenie. Później pojawiły się jednak głosy, że informacje na temat religijności Presleya miały na celu zdyskredytowanie jego fanów. To dlatego często z pogardą pisano o "religii Elvisa", "świętym Presleyu" albo o "pielgrzymkach" do Graceland.

– To się nie skończy. Wiele osób uznaje go za osobę religijną, niemalże Jezusa. Nie wiem jak to wyjaśnić, ale tak właśnie jest, a ludzie to kochają – mówi gwiazda muzyki country Dolly Parton. Z kolei Gregory Reece, autor książki "Kult Króla" z 2006 roku, nazywa Presleya "posłańcem Apokalipsy". – Ludzie nie szukają Elvisa dla duchowego pocieszenia, choć drżą w jego obecności - stwierdził, komentując religijny fenomen muzyka.

Presley nie bał się śmierci – wierzył, że wtedy spotka się ze swoją matką. Do tego spotkania, opłakiwanego przez cały świat, doszło w 1977 roku. Wiadomość o śmierci Presleya złamała wierne serca jego fanów, ale "Król" pozostał w nich na zawsze. Do dziś miliony ludzi są prawdziwymi wyznawcami Elvisa Presleya i jego "religii Miłości".

źródło onet


http://i17.photobucket.com/albums/b82/Charmed31/Elvis%20Presley/tcb_elvis_gif.gif

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting 1.2.13
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo